wtorek, 14 lipca 2015

3



Od soboty mamy w domu trzylatke. Balowalismy z tej okazji caly weekend.Za szybko ten czas plynie...Od wrzesnia zaczynamy przedszkole (3 godziny dziennie)  a za rok czeka nas szkola( zerowka ale tu w zasadzie to juz szkola bo i godziny te same i budynek tez ten sam ). .Z jednej strony szkoda mi tego krotkiego dziecinstwa ,z drugiej  najwyzszy czas na jakies zmiany. Mysle ,ze wyjdzie to na dobre i jej i mnie.
Tymczasem zbliza sie koniec roku szkolnego,swiadectwa juz dzieci przyniosly,bardzo dobre zreszta,. Wszyscy wyczekujemyz wytesknieniem wakacji, wyjazdu do Szkocji,przyjazdu dziadkow i jednego wielkiego lenistwa...

piątek, 3 lipca 2015

Atak robali (czyli prezenty dla nauczycieli gotowe) !

Plaga jakas! Zaatakowal nas jakis nieznany gatunek robactwa,nie wiadomo czy to zuki czy motyle,pies wie... Rozlazly sie po calym ogrodzie,niektore nawet probowaly wleciec do domu! Jedne siadly jak gdyby nigdy nic na pomidorach...




inne ukryly sie w nasturcjach...



dwa kolejne skryly sie wsrod groszku pachnacego...



a byly i takie bezczelne,ktore rozsiadly sie wygodnie w doniczce z koperkiem...




Ostatnie trzy chcialy sie skryc w doniczkach.



A ku ku!





Cale szczescie udalo mi sie wszystkie wylapac!



Miny mowia samo za siebie-robale wolaly wolnosc...




No i klasycznie na koniec jeden maly robaczek :)



czwartek, 25 czerwca 2015

Trzy panny

U nas ciagle mieszana pogoda-raz slonce ,raz chmury i deszcz. Nadzieje na lato juz stracilam,wprawdzie jestem ostatnia osoba,ktora czeka na upaly ale jednak,zeby az tak zimno? ... Prezenty dla pan na ukonczeniu,niedlugo pewnie pokaze efekty,dzis tymczasem dwie panny i trzecia na dokladke ;)

 Zielona panna w groszki ma na imie po prostu Hope. Nie lubi za bardzo slonca tak jak ja, schowala sie zatem w cieniu. Ma torebke na niezbedne anielskie drobiazgi i buciki z romantyczna koronka. Natura obdarzyla ja optymizmem i spokojnym spojrzeniem w przyszlosc.









Tonia za to slonce uwielbia! Opalala sie wczoraj na trawie,az dziw,ze piegi jej nie powychodzily na nosie...

Dzis z melancholia patrzyla na zachmurzone niebo myslac zapewne ''no i gdzie to slonce ?''...







Na deser trzecia panna, ktorej nie musze przedstawiac. Panna Ogrodniczka :)



piątek, 19 czerwca 2015

Bez tytulu

Czerwiec ucieka mi za szybko,chcialoby sie zwolnic czas,zatrzymac na pare sekund,chwile odpoczac. Nie lezy to w ludzkiej mocy,moze to i lepiej...
A ja znowu zaszyta jestem,tworza sie bowiem prezenty dla pan na zakonczenie roku szkolnego. Wprawdzie u nas to dopiero za miesiac ale wiem,ze pozniej moglabym nie zdazyc,szczegolnie,ze czekaja mnie prawdopodobnie inne szyciowe wyzwania (trzymanie kciukow mile widziane! ). Zreszta,dziubie juz te prezenty od tygodnia i konca nie widac.Tak to jest kiedy robi sie cos w miedzyczasie i do tego przy dzieciach.

Co poza tym ? W zasadzie wszystko u nas po staremu,noge sobie kilka dni temu skrecilam (zwichnelam?) ,juz teraz lepiej ale chodzic nie bardzo moglam (znaczy nie powinnam a chodzilam ) . Pogoda jak zwykle moglaby byc lepsza,jakos ostatnio nieciekawie jest,nie wiadomo cieplo czy zimno ,slonce czy deszcz?  O,jakos to smetnie wszystko wychodzi,trzeba znalezc jakis plus w tym zyciu... Wiem,Agatka odpieluchowana-pelen sukces! Szybko i jakos bezbolesnie to poszlo nawet. :) A wiec w sumie nie jest tak zle. :)











środa, 10 czerwca 2015

Zamowienie


Powiedzialabym nawet,ze zamowienie specjalne.Zaczelo sie od Zosi (Mamoooo,uszyjesz mi lisa? ). No uszyje,no. A jak juz lisa to i trzy inne zabawki tez.

Lis to skrzyzowanie Fantastycznego Pana Lisa ( nie ma ogona)   z pewnym strasznym lisem z gry komputerowej-nowa moda szkolna.

Piotr zamarzyl o Potworze. Ten nazywa sie Umpa Lumpa. Nie powiem Wam jak wymawia to Agatka. Podpowiem tylko,ze zaczyna sie na D i nie do konca jest to cenzuralne ...



Agatce uszylam kota. Poczatkowo byl to Filonek Bezogonek bo wykroj nie przewidywal ogona. Stwierdzilam jednak,ze co to za kot bez ogona... Ten kot to bylo moje osobiste wyzwanie,podniesienie poprzeczki. Do samego konca nie wierzylam,ze mi sie uda.
( tak na marginesie juz teraz widze mase bledow i niedociagniec ale coz,moze nastepnym razem wyjdzie lepiej?)



Lukasz wybral Krolika. Takiego przytulasnego jak on sam . :)





Chyba dobrze wyszlo,w kazdym razie dzieci sa zadowolone. Agatka przetestowala juz co sie da z nowa zabawka zrobic. Kot okazal sie dobrym kompanem . :)




Napoic pluszaki sokiem? Czemu nie ?




I w wozku mozna kota powozic...



I pohustac sie z nim na placu zabaw...



Cala banda w komplecie :)






A jutro czeka nas ciezki dzien. Od rana musimy byc z Maciejem w trzech miejscach jednoczesnie,  po poludniu przychodzi do nas Lukaszowa pani psycholog  a chwile pozniej (doslownie chwile!) trzeba odebrac dzieci wlasne i cudze (Lukasz zaprosil kolege) . Ufff,bede sie cieszyc kiedy nastanie wieczor.

czwartek, 4 czerwca 2015

torebkowo i slonecznie


 Dzis dla odmiany piekne slonce. Nareszcie jest tak jak powinno byc-slonecznie i cieplo. Jak co roku o tej porze szukam dobrych kremow przeciwslonecznych,takich nieuczulajacych,dla bardzo, BARDZO delikatnej skory Lukasza. Rzecz nie do zdobycia.Wszystkie kremy zawieraja perfumy,zapachowe substancje i ine ulepszacze,nawet te przeznaczone dla egzemowcow wlasnie. Jak co roku pewnie kupie kilka tych najdrozszych ,niby najlepszych dla alergigow bla bla bla a i tak sie okaze,ze to pieniadze wyrzucone w bloto bo Lukasza i tak te kremy uczula. Ot czesc naszego egzemowego zycia. Na ostatnich badaniach w szpitalu, Lukasza ogladala nowa pielegniarka. Biadolila,ze taka okropna skora,i ze pewnie trzeba bedzie podniesc dawke leku.Kiedy zobaczyl go Pan Profesor (ktory w leczeniu Lukasza jest ''glownodowodzacym'') stwierdzil tylko,ze jak na Lukasza to jest bardzo ladnie i zostawil lek na starej dawce. Byc moze  jest tak,ze my borykajac sie z ta choroba niektore rzeczy uwazamy juz na normalne, albo nie takie straszne jak oceniaja to inni. Bo kiedy inni lapia sie za glowe na jego widok,my mowimy-no co Ty,przeciez bardzo ladnie wyglada!Tyle w temacie Lukasza.
 Poza tym jak wczesniej pisalam SLONCE! Agatka w trakcie nocnikowania. Idzie jej nawet calkiem calkiem,grunt ze sie nie zniecheca. Jestem dobrej mysli.

Nowa milosc-farby!
 Mala artystka..




A na koniec zanudze Was znowu torbami.
 Nauczylam sie robic regulowany pasek i porzadne wewnetrzne kieszenie. Bardzo dumna z siebie jestem. Okazuje sie,ze nie taki diabel straszny...







Szara uszylam dla siebie,tak z okazji Dnia Mamy ,ktorego podobno nie obchodze w maju...







I tyle. Lece powiesic pranie. :)