środa, 18 marca 2015

Wiosennie


 Slonce wyszlo na moment (juz sie schowalo za churami) wiec wyskoczylysmy z Agatka do ogrodu. Agatka liczyla pajaki i mrowki,przyniosla mi tez piekna zielona gasienice.
W przerwach miedzy malowaniem a sprzataniem po malowaniu cos sie nowego uszylo. Nowe torby : Moja ulubiona z pieknego brazowego sztruksu. Chetnie zatrzymalabym ja dla siebie ale pojdzie w swiat:






 Druga,z aplikacja,ktora pewnie koniec koncow zostanie u mnie bo za chiny nie moge jej wyprasowac. :


 Zapinana na magnesy,z podwojna kieszenia w srodku:

 Dla tych co lubia szarzyzne i brazy ;)
 I dla tych co lubia kolory:





  Z pogody skorzystaly tez  Tildy. Wyfrunely,przysiadly w ogrodzie i wystawily noski na slonce. Oprocz jednej wszystkie sa poki co bose.Maciej mowi,ze Anioly lataja i nie potrzebuja butow. A co jesli marzna im nogi albo dla odmiany maja ochote troche pochodzic? Buty koniecznie musze uszyc.


Camilla zielona jak nadzieja,jak pierwsze listki na drzewie.




































Anicie przysnelo sie podczas sesji zdjeciowej.Ma wyjatkowe wlosy. Ciekawe kto z rodziny pozna co to jest za wloczka?


Martha ma luz. Pomimo siwych wlosow, jest mloda duchem ,szalona jak styczniowy angielski wiatr.





Wendy od slonca powychodzily piegi. Do twarzy jej z nimi.





I oczywiscie Evaline. Elegantka w kazdym calu. Kapelusik wiosenny zalozyla,bez niego nigdzie sie nie rusza.

Cale towarzystwo rozsiadlo sie na lawce. Plotkowaly o pogodzie,o tym kiedy w koncu przyjdzie prawdziwa wiosna, o tym,ze moglabym w koncu uszyc im te buty  i o  tym jak to trudno w tych czasach byc Aniolem...


A moj Aniolek buszowal w tym czasie w ogrodzie.

Usmiech dla wszystkich zagladajacych :)

piątek, 13 marca 2015

Przeznaczenie

15 lat razem. Splot wydarzen,okolicznosci,w jakich sie poznalismy utwierdza moja wiare w przeznaczenie,w to,ze nasze losy tak sie potoczyly jak gdzies tam na gorze zostalo zaplanowane. Wbrew wszystkiemu i wszystkim,wbrew niedowiarkom,przeciwnosciom,klodom pod nogi itp. nieustannie trwamy razem,dwie polowki jablka.

Zdjecie powyzej to dowod na to ,ze tylko krowa nie zmienia zdania. Bo podobno moj maz nie kupuje prezentow i kwiatow z jakichs okazji a tu prosze...

poniedziałek, 9 marca 2015

Dzien ksiazki,remont i pierwsza noc w nowym lozku

Oj,pracowity tydzien za nami.Przede wszystkim zaczelismy remont. Poki co odmalowane dwa pokoje dzieciece i jeszcze troche palnow i marzen przed nami. Dziewczynom zrobilismy wspolny pokoj,Agatka ma za soba pierwsza noc w nowym lozku,w nowym pokoju. Poszlo nadspodziewanie dobrze. Zasnela bez problemow, rano obudzila sie zadowolona. Pelen sukces!
Jednak to,co pochlonelo najwiecej mojego czasu i energii to szykowanie strojow na Swiatowy Dzien Ksiazki. W szkole jak co roku dzieci przebieraly sie za ulubione postacie.Maszyna poszla w ruch. Z efektow jestem raczej zadowolona. Zreszta sami zobaczcie.

 Asterix ze smetna mina. Miecz z papieru,kakakask z masy papierowej. Szkoda,ze na zdjeciu nie widac piorek...A,byla eszcze oczywiscie butelka z magicznym napojem.


Asterix z Obelixem i jedna modelka,ktora zaslonila genialne spodnie w pasy.

A tu jakby ktos nie zgadl Pan Kleks w kamizelce z kieszeniami(byly nawet na plecach!). Z pudelkiem jadalnych piegow i oczywiscie ze Szpakiem Mateuszem zrobionym przez Zosie z masy papierowej.Byly tez ogromne,zardzewiale klucze do bajek.


















No i klasycznie torebkowo.Zapowiada sie pracowity czas.Jedna galeria wziela ode mnie wszystkie i powinnam szyc teraz do drugiej ,mam tez w planach Tildy ale doba ma zdecydowanie za malo godzin na wszystkie plany.





piątek, 20 lutego 2015

Brak slonca i o tym co robilam w ferie

Dziekuje za cieple komentarze pod poprzednimi postami. Daje mi to  pozytywnego kopa i wiare w to,ze jednak warto krasc ten czas tylko dla siebie. A ostatnio ani o czas ani o energie nielatwo. Koncowka zimy zawsze jest najtrudniejsza do przetrwania, czlowiekowi brakuje juz slonca,ciepla,energii. A jak jeszcze chorobska i rozne negatywne sprawy do tego dochodza,to juz naprawde marzy sie juz tylko o wiosnie.

Dzis torebki uszyte w czasie ferii. Jednak siedzenie w domu z dziecmi ma jakies zalety ;)


 Slimakowa torba uszylam dla siebie. Tak wiecie,zeby nie bylo,ze szewc w dziurawych butach i takie tam...


Jakosc zdjec mowi sama za siebie. Brak slonca i tyle...


Aby nie konczyc tego wpisu tak bardzo pesymistycznie i szaro mala scenka. Siedzimy przy stole podczas sniadania, ja ,Maciej a miedzy nami Agatka. Agatka klepie Macieja po rece i mowi : '' Jaki slodki tata!''. Miod na serce :)

wtorek, 17 lutego 2015

Zaleglosci torebkowe

Nazbieralo sie. W zasadzie to tylko czastka tego,co ostatnio wyszlo spod maszyny. Tak to juz jest-czas na szycie jeszcze sie znajdzie,czasu na opisanie i obfocenie tego juz brak. Dzis na szybko. Zdjecia robione w biegu ale slonce wyszlo,nie moglam tego nie wykorzystac. Ostatnio malo slonca sie u nas pojawia. Acha,i wybaczcie ten caly balagan w tle. Nic mnie nie usprawiedliwia,no moze jedynie fakt,ze ferie sa i poczworne tornado panoszy sie po domu...





Nauczylam sie wreszcie wszywac zamki. Jestem dumna jak nie wiem co.


Moja faworytka. Swinska torba zapinana na ...ryjek ;)






A teraz ide wykorzystac w pelni to slonce za oknem. Wychodzac z zalozenia,ze dzieci zmarzniete,przegonione po lesie sa grzeczniejsze,idziemy na dluuuugi spacer.