piątek, 7 sierpnia 2015

Tilda Hermenegilda

Hermenegilda Tilda ,Hermenetilda :) Tilda z bogatym wnetrzem. Pelna pozytywnych mysli i marzen do spelnienia. Prezent dla wyjatkowej osoby . :)




poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Szkocja nas nie lubi

Wprawdzie nie wybralismy Szkocji ze wzgledu na piekna pogode,co wiecej,bylismy wrecz przygotowani na niepogode,jednak 7 i pol stopnia,ktore mielismy na termometrze w przedostatni dzien byly lekka przesada. Obiecalam sobie,ze spisujac wspomnienia z tych wakacji uwzglednie tylko pozytywy,o pogodzie wiec juz nie piszmy. Podroz rozbilismy sobie na dwa dni. W sumie byl to dobry wybor biorac pod uwage olbrzymie korki w jednym miejscu i ogolne zmeczenie. Na miejsce dotarlismy naprawde wykonczeni. Pierwszy dzien wlasciwie spedzilismy na dochodzeniu do siebie po podrozy.



Niewatpliwa zaleta Szkocji jest ta roznorodnosc-w jednym miejscu znajduje sie morze,gory,przepastne jeziora,ktore moga pomiescic potwora... I tak drugiego dnia wybralismy sie na plaze.










Trzeciego dnia wybralismy sie za zwiedzanie zamku (nie mozna byc w Szkocji i nie odwiedzic jednego z tutejszych zamkow!) ,po drodze wstapilismy nad wodospad. Dzieci zachwycone,my z lekka zawiedzeni pamietajac dobrze,jak wyglada Szklarka i jej podobne. Jednym slowem,Niagara to to nie byla. ;) ALE zeby jednak ten plus znalezc trzeba przyznac,ze w Szklarce nie plywaja lososie a tu i owszem.








No i wspomniany zamek. Wybor padl na Dunrobin Castle .   
Podobal nam sie bardzo. Pieknie polozony nad brzegiem morza,z wielkim,bogatym ogrodem,piekna kolekcja zabytkow. W ciaglym uzyciu, mieszka w nim bowiem jakis ksiaze. Zosi wycieczka najmniej przypadla do gustu. Za duzo wypchanych zwierzat. (Takiej kolekcji trofeow mysliwskich chyba nigdy wczesniej nie widzielismy).







Wielki rabarbar. Gdyby usiasc na jednym takim lisciu,mozna by sie poczuc jak ksiazkowa Calineczka.

W ostatni dzien odwiedzilismy Highland Wildlife Park.
Swietne miejsce na wyjscie z dziecmi. Mielismy niebywale szczescie do zwierzat tego dnia.Udalo nam sie zobaczyc prawie wszystkie i to na wyciagniecie reki. Najbardziej nam sie podobalo safari,czyli czesc parku,ktora mozna bylo objechac samochodem wsrod dziczyzny. Niesamowite wrazenie przejechac tuz kolo losicy z mlodymi albo kiedy zagradza droge stado zubrow.  Bardzo udana wycieczka.







Oprocz tego obeszlismy oczywiscie Inverness ,oplynelismy lodzia Loch Ness. Pogoda akurat tego dnia byla naprawde fatalna. Zimno i mokro. Nessie nie udalo nam sie zobaczyc,doszlismy zreszta do wniosku,ze miala dosyc tej aury i wyprowadzila sie do Hiszpani.  Uwazam ,ze jest to wysoko prawdopobobne.

Jako ciekawostke napisze,ze mieszkalismy przy zatoce,w ktorej plywaly foki i delfiny,nie mielismy jednak szczescia by je zobaczyc a moze i samozaparcia nam zabraklo na takie obserwacje. A moze,poprostu delfinom tez zbrzydla pogoda i wtbraly sie do Hiszpani ? Kto wie...

Podsumowujac. Odpoczelismy w zasadzie ale wrocilismy do domu przeziebieni. Nastepne wakacje planujemy w przeciwnym kierunku,polnoc nam zdecydowanie nie sluzy.

wtorek, 14 lipca 2015

3



Od soboty mamy w domu trzylatke. Balowalismy z tej okazji caly weekend.Za szybko ten czas plynie...Od wrzesnia zaczynamy przedszkole (3 godziny dziennie)  a za rok czeka nas szkola( zerowka ale tu w zasadzie to juz szkola bo i godziny te same i budynek tez ten sam ). .Z jednej strony szkoda mi tego krotkiego dziecinstwa ,z drugiej  najwyzszy czas na jakies zmiany. Mysle ,ze wyjdzie to na dobre i jej i mnie.
Tymczasem zbliza sie koniec roku szkolnego,swiadectwa juz dzieci przyniosly,bardzo dobre zreszta,. Wszyscy wyczekujemyz wytesknieniem wakacji, wyjazdu do Szkocji,przyjazdu dziadkow i jednego wielkiego lenistwa...

piątek, 3 lipca 2015

Atak robali (czyli prezenty dla nauczycieli gotowe) !

Plaga jakas! Zaatakowal nas jakis nieznany gatunek robactwa,nie wiadomo czy to zuki czy motyle,pies wie... Rozlazly sie po calym ogrodzie,niektore nawet probowaly wleciec do domu! Jedne siadly jak gdyby nigdy nic na pomidorach...




inne ukryly sie w nasturcjach...



dwa kolejne skryly sie wsrod groszku pachnacego...



a byly i takie bezczelne,ktore rozsiadly sie wygodnie w doniczce z koperkiem...




Ostatnie trzy chcialy sie skryc w doniczkach.



A ku ku!





Cale szczescie udalo mi sie wszystkie wylapac!



Miny mowia samo za siebie-robale wolaly wolnosc...




No i klasycznie na koniec jeden maly robaczek :)



czwartek, 25 czerwca 2015

Trzy panny

U nas ciagle mieszana pogoda-raz slonce ,raz chmury i deszcz. Nadzieje na lato juz stracilam,wprawdzie jestem ostatnia osoba,ktora czeka na upaly ale jednak,zeby az tak zimno? ... Prezenty dla pan na ukonczeniu,niedlugo pewnie pokaze efekty,dzis tymczasem dwie panny i trzecia na dokladke ;)

 Zielona panna w groszki ma na imie po prostu Hope. Nie lubi za bardzo slonca tak jak ja, schowala sie zatem w cieniu. Ma torebke na niezbedne anielskie drobiazgi i buciki z romantyczna koronka. Natura obdarzyla ja optymizmem i spokojnym spojrzeniem w przyszlosc.









Tonia za to slonce uwielbia! Opalala sie wczoraj na trawie,az dziw,ze piegi jej nie powychodzily na nosie...

Dzis z melancholia patrzyla na zachmurzone niebo myslac zapewne ''no i gdzie to slonce ?''...







Na deser trzecia panna, ktorej nie musze przedstawiac. Panna Ogrodniczka :)



piątek, 19 czerwca 2015

Bez tytulu

Czerwiec ucieka mi za szybko,chcialoby sie zwolnic czas,zatrzymac na pare sekund,chwile odpoczac. Nie lezy to w ludzkiej mocy,moze to i lepiej...
A ja znowu zaszyta jestem,tworza sie bowiem prezenty dla pan na zakonczenie roku szkolnego. Wprawdzie u nas to dopiero za miesiac ale wiem,ze pozniej moglabym nie zdazyc,szczegolnie,ze czekaja mnie prawdopodobnie inne szyciowe wyzwania (trzymanie kciukow mile widziane! ). Zreszta,dziubie juz te prezenty od tygodnia i konca nie widac.Tak to jest kiedy robi sie cos w miedzyczasie i do tego przy dzieciach.

Co poza tym ? W zasadzie wszystko u nas po staremu,noge sobie kilka dni temu skrecilam (zwichnelam?) ,juz teraz lepiej ale chodzic nie bardzo moglam (znaczy nie powinnam a chodzilam ) . Pogoda jak zwykle moglaby byc lepsza,jakos ostatnio nieciekawie jest,nie wiadomo cieplo czy zimno ,slonce czy deszcz?  O,jakos to smetnie wszystko wychodzi,trzeba znalezc jakis plus w tym zyciu... Wiem,Agatka odpieluchowana-pelen sukces! Szybko i jakos bezbolesnie to poszlo nawet. :) A wiec w sumie nie jest tak zle. :)